Dziewczyna, która umarła dwa razy: Koszmar każdego pacjenta: sprawa Libby Syjon i ukryte zagrożenia szpitali

Natalie Robins opowiada historię 18-letniej kobiety, która zmarła 11 lat temu pod opieką mieszkańców szpitala w Nowym Jorku i krucjaty jej ojca, aby winić system edukacji medycznej. Wysiłki Sidneya Syjonu doprowadziły ostatecznie do Regulaminu 405 Departamentu Stanu Nowy Jork , który zalecił ograniczenie godzin pracy personelu domowego i zwiększenie nadzoru ze strony lekarzy. Robins maluje niezbyt sympatyczny obraz misji Sidneya Ziona, która wydaje się czasami obsesyjna, mściwa i wyrachowana, ale dołącza do niego, potępiając medyczną edukację absolwenta za dawanie mieszkańcom zbytniej niezależności. Autorka była dokładna w swoim śledztwie, ale w szczegółach jej książki brakuje jej w analizie. Fala faktów może być przytłaczająca, zwłaszcza gdy różne źródła podają sprzeczne relacje z tych samych wydarzeń i nie pomaga to, że książka nie ma tytułów dotyczących struktury i rozdziału.
Dla interpretacji ręce autora są powiązane jednym ważnym względem: ona nie jest klinicystą. Opinie wielu ekspertów są rozproszone – Libby zmarła na zespół wstrząsu toksycznego, niepożądane interakcje leków, toksyczność kokainy lub ciężkie zapalenie oskrzeli – ale pozostaje pytanie: Co zabiło Libby Syjon. Odpowiedź jest ważna, ponieważ książka sugeruje, że w dużej części system edukacji medycznej zabił Libby Syjon. Klinicysta mógłby lepiej ocenić, czy mieszkańcy zaangażowani w opiekę Libby odstąpili od akceptowalnych standardów i czy obecność lekarza przy łóżku Libby spowodowałaby zmianę.
Mimo to Robins trafia prosto w najciekawsze pytanie: w jaki sposób możemy zrównoważyć potrzeby młodych lekarzy, aby wziąć na siebie odpowiedzialność za pacjentów, aby nie musieli mieć doświadczonych lekarzy. Innymi słowy, czy personel domowy jest odpowiednio nadzorowany przez lekarzy.
Jako student medycyny trzeciego roku w szóstym miesiącu treningu klinicznego, muszę przyznać, że książka Robinsa odkryła moje najgłębsze obawy. Znalazłem się na przemian z dwóch skrajności: paniczne przekonanie, że Robins miał rację co do niewystarczającego nadzoru personelu domu i studentów oraz impulsu do obrony kompetencji personelu domowego.
Byłem zdumiony stopniem, w jakim pacjenci są pod opieką personelu domu i brakiem lekarzy. Zanim rozpocząłem rotację, wyobrażałem sobie, że przy łóżku czują roje potężnych, siwowłosych lekarzy, pouczających personel domu mądrze o subtelnościach diagnozy i zarządzania oraz bezlitośnie opiekując się studentami medycyny. Coś takiego zdarza się, ale tylko krótko. Niewiele jest czasu na pytania, przegląd wyników fizycznych, a nawet lądowanie stetoskopu każdego członka zespołu. Rundy często służą jako jedyna wizyta lekarza prowadzącego w tym dniu, a nauczanie jest drugorzędne w stosunku do praktycznej kwestii ukończenia szybkiego badania fizykalnego. (Z tego powodu czas spędzony na nauczaniu wyliczony przez Sheę i innych w innym miejscu tego numeru czasopisma może być zawyżony, jak zaznacza Kassirer w swoim artykule wstępnym, ponieważ w pewnym sensie jest to czas kliniczny .) większość nauczania stażystów i studentów medycyny jest rzeczywiście wykonywana przez starszych oficerów domu, w krótkich rozmowach w salach, a przede wszystkim za pomocą przykładów.
Byłem zaskoczony i czasami zaniepokojony brakiem zaangażowania lekarzy w nauczanie i opiekę nad pacjentem, ale wahałem się powiedzieć, że ich nadzór jest niewystarczający
[podobne: padaczka pourazowa objawy, ile kosztują badania lekarskie do pracy, zespół czołowy ]

Tags: , ,

Leave a Reply

Powiązane tematy z artykułem: ile kosztują badania lekarskie do pracy padaczka pourazowa objawy zespół czołowy